Archiwum dla grudzień, 2006
Dzieci mają dzieci

Beata długo ukrywała swoją ciążę przed rodzicami. Ostatecznie liczyła na swojego chłopaka. “Nie ma problemu, jakoś sobie poradzimy” – powiedział. Od tamtej pory już się nie pokazał. Gdy zdobyła się na odwagę, powiedziała o wszystkim rodzicom. Ojciec uderzył ją w twarz. “Do jutra ma ciebie tu nie być” – krzyczał. Matka nawet na nią nie spojrzała.
Na polecenie Ministerstwa Edukacji przeprowadzono ankiety dotyczące uczennic, które zostały matkami. Badania wykazały, że w roku szkolnym 2004/2005 w polskich szkołach było 4908 uczennic “przy nadziei”. W kolejnym roku aż 6410 nastolatek zaszło w ciążę. Najwięcej tego typu przypadków odnotowano w grupie dziewcząt w przedziale wiekowym między 16-18 lat. Jednak najbardziej szokujące są ciąże młodszych uczennic w wieku 12-15 lat, których było 320.
Antywychowanie
Mimo “edukacji seksualnej” istniejącej w polskich szkołach już od kilku lat, liczba ciąż wśród nastolatek stale wzrasta. Pomimo nie najlepszych efektów tego sposobu przekazywania wiedzy, planuje się dobrowolne zajęcia z wychowania seksualnego uczynić obowiązkowymi. Jednak problem jest zupełnie inny. Nie istotne jest w jaki sposób i jak często przeprowadzane będą tego typu pogadanki. Najważniejsza jest tematyka tych zajęć.
Dotychczasowy system edukacji seksualnej zakładał, że młodzi ludzie i tak uprawiają seks, dlatego koncentrował sie wyłącznie na przybliżeniu metod i sposobów antykoncepcji. Nawet abstrahując od wartości jest to praktyka krzywdząca i demoralizująca. “Nastolatka nie jest gotowa do roli matki, bo emocjonalnie sama jest jeszcze dzieckiem” – mówi dr Urszula Nowik, psycholog poradni dla młodzieży
Zrobiłam to z miłości
Beata, szczupła, wysoka blondynka o urodzie dziecka. Ma zaledwie 16 lat i jeszcze długo cieszyć sie będzie mianem nieletniej. Jest matką 7 miesięcznej Joasi. Jak sama mówi, jest to dziecko z miłości. Beata wychowała sie w domu pozbawionym ciepła rodzicielskich uczuć. Szczególnie nie mogła znaleźć wspólnego języka ze swoim ojcem. Czuła się nierozumiana i odrzucona. Rzadko bywał w domu. Cały dzień był w pracy na budowie. Gdy spędzał czas z rodziną zawsze kończyło sie na krzyku i trzaskaniu drzwiami. “Byłam ciągle krytykowana. Za oceny, za to jak wyglądam, nawet za to jak trzymam widelec jedząc obiad” – opowiada poruszona. Cokolwiek by zrobiła było złe. Daremnie szukała wsparcia u swojej mamy. Gdy próbowała porozmawiać słyszała: “to twój ojciec i masz się go słuchać”.