Szkolna rewolucja normalności

227688848_4d5caee18b.jpg

Znaczna część młodzieży, jak również sami rodzice, odbierają obowiązek nauczania jako przykrą konieczność. Nie ma w tym nic zaskakującego, ani szokującego. Mało, który nastolatek lubi spędzać swój czas, na choćby i ciekawej lekcji, gdy za oknem tyle się dzieje.

 

Osoby mające kontakt z przemocą lub środkami uzależniającymi w młodym wieku trudniej odnajdują się w dorosłym życiu. Wszystko zaczyna się z okresem dorastania około 12 roku życia. Dopiero wtedy nastolatek zaczyna szukać swojej tożsamości.

Próbuje określić, kim chce być. Jest to związane ze stopniową niezależnością od woli rodziców i wszelkich norm, jakiej szuka w okresie dojrzewania. Efektem tych kilku burzliwych lat życia młodego człowieka jest poczucie odpowiedzialności za własne zachowanie i względna autonomia, które stają się podstawą każdego nowego członka społeczeństwa.

 

Trudne dorastanie

Asia, nastolatka, uczennica renomowanego liceum. Walkę o swoje prawo niezależności spod opieki rodziców rozpoczęła już w ostatniej klasie gimnazjum. Jednak to dopiero w liceum po raz pierwszy zetknęła się z narkotykami. W toaletach na przerwach można było spotkać kilka osób z poza szkoły, które bez problemu wnosiły i rozprowadzały narkotyki. – Skoro inni to robili to i ja nie mogłam być gorsza – mówi Asia.

Dodatkowo w szkole niejednokrotnie miały miejsce akty przemocy i wymuszeń. Nauczyciele byli bezradni. Na pierwszej wywiadówce została poruszona kwestia narkotyków wśród młodzieży. Wszyscy zebrani rodzice bardzo krytycznie ocenili taki stan rzeczy zaznaczając, że ich dzieci to nie dotyczy W domu miała krótką pogawędkę, jaka to dzisiejsza młodzież nie jest. Czasami zastanawiała się, dlaczego to robi. W takich sytuacjach przychodził jej do głowy wyłącznie argument dobrej zabawy i bycia w towarzystwie.

 

Sytuacja w szkole uległa zmianie po wypadku jednego ucznia. Tuż przed zajęciami, w damskiej toalecie, kilku chłopców raczyło się „miękkimi” narkotykami. Kilka minut później na lekcji historii, najwyraźniej podekscytowany tematem zajęć, uczeń stracił przytomność i spadł z krzesła. Obudził się dopiero w szpitalu. Rodzice domagali się wskazania winnych. „Kto skrzywdził ich dziecko?” – pytali. Dyrektor szkoły, zbulwersowany całą sytuacją, sięgnął po drastyczne środki.

Zaproszono patrol policji do szkoły, nauczyciele mieli kontrolować toalety na przerwach, wprowadzono zakaz opuszczania szkoły podczas zajęć, a w dodatku każda osoba niebędąca uczniem musiała podać swoje dane przy wejściu. Od tamtej pory problem narkotyków w szkole przestał istnieć.

 

Wywiadówka

Warszawskie liceum, sala numer 35. Niczym niewyróżniająca się klasa trzy rzędy ławek, tablica, biurko dla nauczyciela, plakat na ścianie. Na 15 minut przed rozpoczęciem zebrania zaczynają przychodzić pierwsi rodzice. Podświadomie zazwyczaj wybierają te same miejsca, co ich dzieci. W zdecydowanej przewadze matki. Tylko jeden ojciec zdecydował się osobiście usłyszeć o postępach w nauce swojej pociechy. Punktualnie do Sali wchodzi nauczyciel. Na pierwszy rzut oka widać, że jest to osoba, której uczniowie dobrze znają takie słowa jak wychowanie, porządek i odpowiedzialność. Takim nauczycielom rodzice bez obaw powierzają swoje dzieci.

 

Początek jest taki jak zawsze – omówienie sytuacji uczniów i podjęcie decyzji o zorganizowaniu wycieczki. Następnie wychowawczyni przechodzi do tematów, które rzekomo budzą najwięcej kontrowersji wśród młodzieży i ich rodziców, czyli do proponowanych przez ministra edukacji zmian w szkołach. Podniesienie dyscypliny, zakaz używania komórek i przysłowiowe „mundurki” – takie zapisy mają niebawem znaleźć się w szkolnych statutach. Kilku rodziców potakuje głową słuchając pomysłów Romana Giertycha. Pomimo medialnego szumu i wielu słów krytyki znanych polityków rodzice wydają się zgodni z ministrem. – Warto poprzeć wszystkie pomysły mające na celu poprawę uczniowskiej dyscypliny jak i bezpieczeństwo samych uczniów – mówi mama Anety.

 

Pytając u źródła

Wychowawcy często zwracają uwagę na charakter stosunków i relacji w rodzinie. Nierzadko rodzic na wywiadówce dowiaduje się zupełnie nowych rzeczy o swoim dziecku. „Rodzice skarżą się na brak kontaktu z dziećmi. To pogoń za pieniądzem zupełnie zdegradowała relacje rodzinne” – mówi Danuta Zawadzka, wieloletnia nauczycielka. Nie ma, co winić młodych ludzi. Swoje dotychczasowe zachowanie w domach i wychowanie przenoszą na płaszczyznę szkolną. Problemy z młodzieżą są jedynie odzwierciedleniem sytuacji polskiego społeczeństwa.

3 komentarzy »

  misiek wrote @

brawo brawo
może ktoś sie za weźmie

  tomek wrote @

najistotniejsze rzeczy zawsze dotyczą najmłodszych którzy nie mówią swojego zdania, straszne

  ja wrote @

ej, chyba tak do końca to nie wygląda


Twój komentarz

HTML-Tags:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>