
W jaki sposób walczyć z narkotykami? Czy karać, zakazywać, a może przestrzegać i pouczać? „Co najmniej 80% osób uzależnionych od heroiny, swoją przygodę zaczynało właśnie od marihuany” – mówi Adam Nyk ze stowarzyszenia przeciwdziałania narkomanii Monar.
PBS przeprowadziło badanie w środowisku młodzieży szkolnej i studentów na temat narkotyków. Wyniki nie napawają optymizmem. 35 proc. ankietowanych przyznało, że co najmniej raz w życiu paliło marihuanę. Ponadto, co dziesiąta osoba robi to regularnie. Dodatkowo dwie trzecie respondentów stwierdziło, że zdobycie narkotyków np. marihuany, jest wyjątkowo łatwe.
Trawka to dopiero początek
Paweł w wieku 16 lat po raz pierwszy spróbował marihuany. W swojej klasie miał opinię dobrego i ułożonego. Nie tak jak inni. I pewnie dlatego nie był lubiany przez kolegów. Nikt nie liczył się z jego zdaniem. Traktowany jak powietrze. Czasem komuś pomógł rozwiązać zadanie z matematyki, ale na tym kończyła się znajomość. Wszystko wracało na swoje miejsce.
Najbardziej czego nie lubiał to zajęć wychowania fizycznego i przerw między lekcjami. Wybierany był zawsze jako ostatni do drużyny, a i tak przeważnie siedział na ławce rezerwowych. Podczas choroby jakiegoś z nauczycieli, kiedy nie mieli zajęć, a tylko czas dla siebie, przeglądał podręczniki i odliczał czas do końca. Sam w pierwszej ławce z poczuciem odrzucenia przez rówieśników.
Pewnego razu, w męskiej ubikacji zaczepił go kolega z klasy. „Chcesz spróbować?” – zapytał podając szklaną fifkę. Odwrócił się i chciał wyjść. Rodzice ostrzegali go przed narkotykami. Nie chciał mieć z tym nic wspólnego. „Nic dziwnego, że nikt cię nie lubi” – dodał. Zabolały go te słowa. Miał dość bycia wyrzutkiem. Samotnym i bez przyjaciół. Spojrzał na kolegę. Wyciągnął dłoń. Spróbował. Od tamtej pory każdego dnia zyskiwał nowych kolegów. Wszystko zaczynało się układać. Gdy mówił, czuł się słuchany. Na korytarzu zawsze ktoś wyciągał rękę, aby się przywitać. Na przerwie szukano jego towarzystwa.
„Stałem się narkomanem. Zaczęło się od trawki. Potem było coś gorszego.” – wyznaje.
W tym samym czasie zaczęły się problemy z nauką. Już nie był piątkowym uczniem. Z czasem nawet na tróję nie było go stać. W efekcie nie został dopuszczony do egzaminu dojrzałości. Studia i dobra praca. Marzenia, o których dawno zapomniał. Teraz i to zostało mu odebrane.
„To był wielki smutek i samotność spowodowana uzależnieniem. Nie byłem już sobą. Przez narkotyki nie mogłem nic zrobić dobrze” – opowiada.
O swoim uzależnieniu powiedział rodzicom. Zaczęły się terapie, spotkania z psychologiem, częste wizyty na detoksie. Wyszedł z tego i próbuje żyć normalnie. Czuje że powoli odzyskuje swoje życie.
„Narkotyki to smierć. Każdy sposób walki z nimi jest dobry” – mówi zdecydowanie. Jak sam przyznaje, szedł z prądem. Poddał się zasadom i regułom panującym wśród jego rówieśników. „Mnie też zaimponowały takie symbole jak liść. Przez to czułem się podobny do moich kolegów i chciałem być taki jak oni” – dodaje.
Tylko „dzieci” lubią narkotyki
Zażywanie narkotyków coraz bardziej imponuje młodym ludziom. W naszym otoczeniu z łatwością możemy dostrzec aprobatę dla środków uzależniających. Nie jeden pseudo artysta śpiewa o paleniu skrętów. W sklepie można znaleźć produkty z liściem na etykiecie. A co piąty uczeń ma piórnik, koszulkę, lub plecak, na którym jest marihuana. „Propagowanie takich znaków jest nie moralne i powinno być całkowicie zakazane” – dodaje.
Uzależnienie to choroba postępująca i śmiertelna. Dla wielu nawet koszulka z liściem jest początkiem narkomanii. „Słysząc słowa krytyki i zwykłej kpiny z próby walki z narkotykami czuję, że wiele z tych osób jeszcze jest dziećmi, które nic nie rozumieją” – mówi Piotr Mośnica z Ośrodka Terapii Uzależnień w Krakowie.
Zakazany owoc…
Choć każdy pomysł zwalczania narkotyków jest dobry i jak najbardziej wskazany, to również wiążą się z nim pewne zagrożenia. “Zakazywanie noszenia określonych elementów graficznych, symboli itp. może spowodować niepotrzebne zainteresowanie tematem osób, dla których sam liść nie wiele znaczy” – mówi mgr Krzysztof Kubiak; socjolog i psycholog społeczny; wykładowca WSP i UKSW w Warszawie.
Ustawa
Projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, mimo krytyki wielu środowisk, wydaje się krokiem w dobrą stronę. Przede wszystkim zakłada wprowadzenie zakazu produkcji i rozpowszechniania materiałów promujących symbol liścia marihuany oraz zakazu wytwarzania, posiadania i obrotu nasion środków odurzających.
Jeśli ktoś myśli, że zobaczy policjantów biegających za kilkoma małolatami w takich czy innych koszulkach, z pewnością się zawiedzie. Z pewnością byłby to ciekawy widok, jednak projekt nowelizacji to prosta i rzeczowa formuła. Jeśli ustawa wejdzie w życie, za rozpowszechnianie takich produktów będzie grozić kara grzywny, konfiskata mienia, a nawet ograniczenia wolności.
Stwierdzenie, że każdy heroinista zaczynał od trawy jest równie prawdziwe jak to, że każdy alkoholik zaczynał od jednego piwka, ale o zakazie handlu alkoholem nie próbuje się dyskutować. Znam wielu ludzi, którzy pili alkohol już w wieku 12-13 lat (czego zdecydowanie nie popieram) i nie są uzależnieni. Sam wypiłem pierwsze piwo dopiero pod koniec liceum. Pierwszego macha wziąłem dużo wcześniej i wypaliłem może ze 30 gramów trawy – nigdy regularnie, a ostatnio ze dwa lata temu.
Część kierowców ginie za kółkiem, ale nie zabrania się jeździć samochodami (choć koncesjonuje, co uważam za zamordyzm).
Zakazy dotyczące narkotyków nie zmniejszają liczby uzależnionych, za to ingerują w moje prawo do robienia z moim ciałem tego, co chcę.
Prohibicja narkotykowa jest złem.