Archiwum dla czerwiec, 2007
Czemu uciekają z domów?

Mariusz uciekł z domu. Kilka dni mieszkał na dworcu. Pewnego razu zaczepił go starszy pan. Zaproponował obiad, prysznic i nowe ubranie. Zgodził się. Po pewnym czasie zamieszkał u niego. Miał własny pokój, łóżko, szafę, a w niej trochę ubrań dobrej jakości. Chyba wtedy po raz pierwszy poczuł się szczęśliwy. A to, że miły starszy pan wykorzystywał go seksualnie nie miało już większego znaczenia.
Co roku policja poszukuje ponad 22 tysięcy dzieci, co 4 ucieka z domu, reszta z placówek wychowawczych. Gdy nastolatek czuje się ignorowany lub lekceważony przez rodziców, a jego potrzeby stają się mało istotne, myśl o ucieczce jest jedynym rozwiązaniem.
To dobra zabawa
Czasami pomysł o ucieczce jest bardzo prozaiczny. Dzieci uciekają nie tylko od rodziców nadmiernie wymagających, ale i nadopiekuńczych. W momencie kiedy nie pozwalają usamodzielnić się lub nawet mieć własne zdanie, nastolatek nie widzi innego wyjścia. Jest to sposób na skosztowanie odrobiny wolności. Bez wymagań, którym ciężko sprostać, bez nakazów, zakazów i wszelkich przymuszeń. Jednak dopiero po ucieczce wielu przekonuje się jak złudne były to marzenia o beztroskim życiu z dala od rodziców. Strach, bezradność, głód i zimno stają się codziennością. A zagrożenia takie jak narkotyki, kradzież czy nierząd są bardzo bliskie.
Sprzedany za butelkę wódki
Mariusz, 16 letni wysoki brunet, wychował się w „pijackiej” rodzinie. Jego rodzice po utracie pracy całkowicie pogrążyli się w nałogu. Skąd mieli pieniądze na alkohol? W ich domu zawsze gościło kilku „dobrych znajomych”. „To nie był dom, bo co to za miejsce gdzie nawet własni rodzice mogą cię sprzedać za butelkę wódki” – mówi. Pewnego dnia wyszedł nie oglądając się za siebie.