Polak nie wielbłąd

 wodka.jpg

Ponad 2 mln Polaków cierpi z powodu nadużywania alkoholu. Wliczając do tego rodziny i bliskich, którzy są pośrednimi ofiarami stanu uzależnienia, w naszym kraju żyje ponad 5 mln osób dotkniętych chorobą alkoholową.

Na temat alkoholizmu chciało by się powiedzieć, że to nic szczególnego. W końcu temat napojów wysoko procentowych towarzyszy naszemu społeczeństwu od wieków. Jednak mimo powagi problemu, istotna staje się wczesna inicjacja alkoholowa. Osoby mające kontakt z alkoholem w młodym wieku częściej padają ofiarą uzależnienia. Wszystko zaczyna się około 12 roku życia, kiedy to rozpoczyna się okres dorastania. O tym czy nadużywanie tego typu środków będzie praktykowane w dalszym życiu jest zależne od rodziców, czy sami nie stronią od alkoholu. Jak wiadomo przykład idzie z góry.

 

Trudne dorastanie

Gosia, nastolatka, uczennica renomowanego warszawskiego liceum. Walkę o swoje prawo niezależności spod opieki rodziców rozpoczęła w ostatniej klasie gimnazjum. Swoich rodziców określa jako wymagających. Pomimo tego stosunki rodzinne układają się dobrze. Picie alkoholu uważała za wstrętne. Każdego ranka przed lekcjami kilka osób z jaj klasy umawiało się na „małe piwko”. Widywała ich w drodze do szkoły, na ławce koło boiska. Mimo namowom koleżanek, nigdy z nimi nie poszła. Nie widziała aby jej rodzice pili, więc czemu ona miała by zacząć. Sytuacja uległa zmianie w liceum.

 

Już w pierwszym tygodniu i na wycieczce integracyjnej, tak wiele osób piło alkohol, że zaczęła stopniowo zmieniać swoje zdanie. – Skoro wszyscy to robili to nie mogło być takie złe – mówi. Sama przyznaje, że chciała zobaczyć jak to jest. W końcu to doświadczenie jest najskuteczniejszą formą edukacji. Na pierwszej wywiadówce została poruszona kwestia alkoholu wśród młodzieży. Wszyscy zebrani rodzice bardzo krytycznie ocenili taki stan rzeczy zaznaczając, że ich dzieci to nie dotyczy W domu miała krótką pogawędkę, jaka to dzisiejsza młodzież nie jest. Czy ona sama pije, nikt się jej o to nie zapytał. – Wydaje mi się, że rodzice o wszystkim wiedzieli. Swoim milczeniem jedynie zaakceptowali moje zachowanie, zamiast mi pomóc. Po prostu uciekali od problemu – opowiada. Przez najbliższe tygodnie temat wywiadówki był poruszany na każdej pozalekcyjnej libacji.


Czasami zastanawiała się dlaczego to robi, czemu jej to służy. W takich sytuacjach przychodził jej do głowy jedynie argument dobrej zabawy i sposób osiągnięcia dobrego samopoczucia. Sytuacja w szkole uległa zmianie po urodzinach pewnego ucznia. Na jednej z przerw między zajęciami, w damskiej toalecie, rozpijał urodzinową wódkę. Kilka minut później na lekcji historii, podekscytowany tematem zajęć, stracił przytomność i spadł z krzesła. Obudził się dopiero w szpitalu. Rodzice domagali się wskazania winnych. „Kto upił ich dziecko?” – pytali. Dyrektor szkoły, zbulwersowany całą sytuacją, sięgnął po drastyczne środki. Zaproszono patrol policji do szkoły, nauczyciele mieli kontrolować toalety na przerwach, a w dodatku zakupiono alkomat. – Teraz to można było napić się jedynie herbaty i to też tylko w domu. W szkole faktycznie przestali pić, ale to nie znaczy, że przestali pić w ogóle – dodaje

 

Grupa rówieśnicza

Wiadomym jest, że rodzice mają największy wpływ na postawy i wartości swoich dzieci. Do pewnego czasu są jedynymi twórcami ich doświadczeń. Młodzież sięgająca sporadycznie po alkohol pochodzi głównie z rodzin gdzie rodzice piją wyłącznie przy ważniejszych okazjach. Natomiast osoby młode często nadużywające alkohol pochodzą z rodzin rozbitych. Ich rodzice sami często są uzależnieni.


Problem alkoholizmu wśród nieletnich wynika częściowo z próby upodobnienia się do swoich rodziców. Pomimo, że okres dojrzewania neguje autorytet starszych to nie znaczy że całkowicie on znika. Wpływ rodziców na dziecko drastycznie maleje, ale wciąż odgrywa istotną rolę. Prymat w kształtowaniu postaw i zachowań przejmuje grupa rówieśnicza, która staje się dla nastolatka jedynym punktem odniesienia.

 

Chęć bycia zaakceptowanym

Piotrek, uczeń gimnazjum. „Człowiek nie wielbłąd wypić musi” to jego motto. Pierwsze doświadczenie z alkoholem miał już na początku gimnazjum. Nie utrzymywał bliższych znajomości z kolegami ze szkoły. Po pewnym czasie został całkowicie wyeliminowany z życia towarzyskiego swojej klasy. Po części była to jego wina. Brak zaangażowania i prób asymilacji z grupą zadecydowało o jego statusie samotnika. Pewnego dnia po jakichś uroczystościach w szkole przełamał schematy i wybrał się z kilkoma osobami na Starówkę. Koledzy przechwalali się między sobą ile to potrafią wypić.


Przechodząc koło sklepu wpadł na pewien pomysł. Poprosił pana który stał obok i wyglądał na trochę „zmęczonego”, aby kupił piwo dla niego i jego znajomych. Z dokonanej transakcji obie strony wyszły zadowolone. Piotrek zdobył środek na poprawę samopoczucia, a napotkany przechodzień fundusze na drobne wydatki. Z czasem coraz częściej wychodził na piwo. – W ten sposób można poznać wiele ciekawych osób. Wcześniej nie miałem odwagi nawet się odezwać, ale to stare dzieje. Teraz mam wielu kolegów. Chyba zawsze chodziło o to, aby inni mnie lubili – opowiada. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęły się problemy z nauką. Każdy może dostać gorszy stopień lub spóźnić się do szkoły, lecz tego typu sporadyczne zdarzenia stawały się normą. W dodatku spotkania przy piwie ze znajomymi przestawały cieszyć jak kiedyś.


Alkohol stał się codziennym obowiązkiem. – Gdy nie wypiłem, czułem się źle. Nie potrafiłem skoncentrować się na czymkolwiek – wyznaje. W środku zimy złapał grypę. Miał leżeć w łóżku przez 2 tygodnie. Po trzech dniach nie wytrzymał. Opróżnił barek ojca. Upił się. – Było mi strasznie głupio. Rodzice czasem piją kieliszek wina do obiadu i nic ponad to. Tak, więc problem alkoholu ich zupełnie nie dotyczy. Czułem że ich zawiodłem – dodaje. Jak sam przyznaje jego rodzice są bardzo wymagający, ale i wyrozumiali. Razem z ojcem był na kilku spotkaniach grupy AA. Rodzice dali mu drugą szansę, której tym razem nie chce zmarnować. Minie trochę czasu zanim odzyska ich zaufanie. Sam nie potrafi wytłumaczyć, jak to się stało, że zabrnął w to tak daleko.

 

Alkoholizm, choroba progresywna

Alkoholizm jest to choroba ciała, duszy i umysłu. Ciało z choroby można wyleczyć. Rana w psychice człowieka nigdy nie zniknie. Alkoholikiem jest się do końca swych dni. Proces wchodzenia w uzależnienie jest długotrwały, ale bardzo skuteczny. Budzisz się pewnego dnia i nie widzisz, że postępujesz jak typowy alkoholik. Zaczyna się pomalutku i niepozornie. Na początek małe piwko, tak aby było sympatycznie. Z czasem wpada się w rutynę, która już bezpośrednio prowadzi do tragedii.


Dorosły człowiek potrafi wykrzesać z siebie odrobinę instynktu zachowawczego i w miarę zapanować nad swoim zachowaniem. W przypadku nastolatka, cierpi on na czasowy brak racjonalnego myślenia. Alkohol wygląda na świetną zabawę, a w dodatku jest łatwo dostępny. Z czasem staje się lekiem na całe zło. Jedynym prawdziwym przyjacielem w trudnych chwilach. O dobrej zabawie już nie ma mowy. Teraz pije, aby zapomnieć o swoim uzależnieniu. Tylko nielicznym udaje się pojąć coś tak bardzo oczywistego. Tylko nielicznym udaje się wyleczyć i przeżyć.

Żadnych komentarzy. »

Twój komentarz

HTML-Tags:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>