
W każdej minucie z powodu głodu umiera 76 osób, z czego 57 to dzieci. Co roku z tego samego powodu umiera nawet do 40 milionów osób. I dlaczego Ty o tym nic nie wiesz?
Oczywiście, gdy żyje się w kraju wolnego rynku i hipermarketami trudno wyobrazić sobie, czym jest brak jedzenia. Bo głód to nie jest „burczenie” w brzuchu, gdy zapomniało się zjeść śniadania przed zajęciami. Nawet, gdy skończyły się zapasy w lodówce, a na kolejną paczkę od rodziców trzeba poczekać kilka dni, nie można tutaj mówić o jakimś niedożywieniu.
Prawda jest taka, że skutki głodu na świecie są zastraszające. W dodatku mało, kto wie cokolwiek na ten temat. Bo któż mógłby przypuszczać, że w ostatnich 5 latach więcej ludzi umarło z głodu niż przez ostatnie 150 podczas wojen i różnych zbrodni. Ale to przecież nie jest temat do rozmów siedząc z przyjaciółmi, w McDonaldzie.
Nie myślę, konsumuję
Czasy, gdy w sklepach nie za wiele się działo a w telewizji należało oglądać wieczorny dziennik odeszły w zapomnienie. Nowy piękny świat kusi nas ładnym wyglądem, pięknym zapachem i oczywiście niską ceną. Zmieniło się dosłownie wszystko. Muzyka, telefony komórkowe i sposób spędzania czasu z rodziną. Kiedyś w parku, dziś w pobliskim centrum handlowym. Nawet takie proste rzeczy jak sposób kupowania ciastek. Kiedyś liczyła się jakość, a teraz większy wpływ na nasze decyzje wywiera ilość. Człowiek stał się maszyną z małym kalkulatorkiem w głowie. Idzie tam gdzie więcej i taniej. Takie słowa jak „obniżka” czy „promocja” działają jak magnez.
I wszystko byłoby dobrze gdyby przy okazji nikt przez to nie tracił. Niestety nasza planeta ma ograniczone zasoby. W takiej sytuacji istnieją dwa wyjścia. Odpowiednio dzielimy się wszystkim, aby starczyło dla każdego. I wariant drugi: kto pierwszy ten lepszy. Jak to się mawia: „zwycięzców nikt nie sądzi”. Dlatego kupujemy, konsumujemy i ogromną część z tego marnujemy nie oglądając się na innych. Według raportu międzynarodowej organizacji ekologicznej WWF Polacy wykorzystują prawie trzy razy więcej zasobów naturalnych Ziemi niż powinni. Dodatkowo stopień konsumpcji dla świata wzrósł o 25 %. A w tym przypadku to nie jest worek bez dna.
Śmierć za 12 groszy
Jeżeli ktoś tylko sporadycznie interesuje się Afryką to owszem może nie wiedzieć, jaka panuje tam sytuacja. Mówiąc na jej temat z pewnością rysują się w głowie dwa obrazki. Pierwszy to dziecko z dużym wystającym brzuszkiem. Drugi to matka trzymająca na rękach konające dziecko. Dla laików jest to obraz zróżnicowania kontynentu. Tego obfitego w zasoby i zupełnie zrujnowanego. Niestety, co bardziej zainteresowani wiedzą, że to jeden i ten sam obraz przerażającego głodu. – Wystający brzuch to pierwsze stadium choroby głodowej. Z braku pokarmu trzustka produkuje w żołądku wodę. Dlatego te dzieci wyglądają jakby miały nadwagę – mówi Tomasz Rarzecki, wolontariusz fundacji Raula Faroe.
Kolejnym nieuchronnym etapem choroby jest śmierć. Aby takiemu dziecku przedłużyć życie, oszukuje się jego organizm. Po prawej stronie brzucha, tuż nad wyrostkiem gdzie żołądek jest najbliżej otrzewnej, nożem robi się niewielką dziurę. Dzięki temu całą zebraną wodę można opróżnić, a cykl zaczyna się na nowo. Jednak nie można tego praktykować na okrągło. Człowiek nie potrafi długo żyć bez pożywiania, a tym bardziej bez wody. – Aby jedno takie dziecko przeżyło potrzeba zaledwie 12 groszy. Jest to zazwyczaj miska ryżu, ale to w zupełności wystarcza. Wielu nie ma nawet tego – dodaje.
Za dużo w bioderkach
Z jednej strony śmierć i głód, a z drugiej ostentacyjne marnotractwo i nieograniczona konsumpcja. Znamy obraz ludzi potrzebujących i wydaje nam się, że wiemy, co mamy robić. A mimo to Światowa Organizacja Zdrowia WHO donosi, że ponad miliard dorosłych ludzi na całym świecie ma nadwagę, a 300 milionów spośród nich jest otyła. Nie trzeba przypominać, że dotyczy to głównie ludzi z Europy i Ameryki Północnej. Ciekawe ile osób z tego miliarda, z nudów sięgając po kolejne ciastko, choć raz pomyślała o naprawdę potrzebujących?
Jednak otyłość, a co za tym idzie marnowanie jedzenia nie dotyczy jedynie najlepiej rozwiniętych państw. Na podstawie prawa modernizacji społeczeństw każdy rozwój zmierza w tym samym kierunku. W Polsce już widać pierwsze oznaki „nowych” czasów. Na podstawie badań epidemiologicznych otyłość dotyka do 8% populacji dzieci i młodzieży, a u prawie 12% z nich wykazuje nadwagę. Ale za to akurat nie można winić ich samych. Sposób żywienia i związane z tym zwyczaje kształtują głównie rodzice. Niestety dzieci takie upodobania również zachowują w dorosłości.
Potrzebna potrzeba
Globalne wydatki na reklamę wzrosły z 39 miliardów dolarów w 1950 roku do 247 w 1988. Jest to sektor rozwijający się najszybciej. A efekty widać na każdym kroku. Wybieramy się na drobne zakupy. Nie idziemy do pobliskiego sklepu tylko wielkiego centrum handlowego, bo tam jest przyjemniej, milej, a może i trafi się jakaś okazja cenowa. Co kilka sklepów mieści się bar lub restauracja, w której możemy odpocząć i nabrać sił do dalszych zakupów. I już na wejściu czeka Nan nas kilka sztuczek.
Odpowiednie produkty znajdują się na wysokości oczu. Najpotrzebniejsze zawsze na końcu na końcu, aby można było zwiedzić wszystkie półki i przypadkiem, co nie co wrzucić do koszyka. Oczywiście towary sprzedawane w wielopakach. I obowiązkowo przy kasach drobne batony i inne słodkości, aby umilić czas w kolejce. Patrząc na to wszystko nic dziwnego, że kupujemy dużo, z czego znaczną część marnujemy.
Drabina do nikąd
Pewnie każdy miał okazję słyszeć dość charakterystyczne słowa u polskiej gospodyni wracającej ze sklepu: „nic nie kupiłam, a pieniądze wydałam”. To zdanie chyba najlepiej odzwierciedla stan naszego społeczeństwa. Ciągła pogoń za nowym modelem, jeszcze lepszą okazją i atrakcyjniejszą ceną. A gdy już to zdobywamy okazuje się zupełnie niepotrzebne. Myślący człowiek w takiej chwili usiadłby i zastanowił nad sensem tego wszystkiego. Jednak konsument robi inaczej. Wstaje i goni za kolejną nowością. I oczywiście nikt nikomu tego nie zabrania. Przecież wolność kończy się dopiero tam gdzie może spowodować krzywdę drugiej osobie. A tego każdy sumiennie przestrzega. Zanim coś zrobimy myślimy o naszych rodzicach, sąsiadach, znajomych. I tylko czasem zapominamy o innych ludziach, którzy umierają z głodu.
“Myślący człowiek w takiej chwili usiadłby i zastanowił nad sensem tego wszystkiego”
a czy w Polsce mamy myślących ludzi?